FRAGMENTY I CYTATY

Fragmenty i cytaty z książki Medalion Pawła M. Arenta



– Ja, Martin z rodu Habserbuf, żyję od dwustu pięćdziesięciu pięciu lat, a Herre-Keria opiekuję się od dokładnie dwustu jeden lat. W dziewiętnastym wieku sprawowałem służbę u boku Księcia Ferdynanda, jednak szybko musiałem opuścić tę posadę. Zauroczyłem się w jednej z przedstawicielek prastarych rodów czarodziejów, dążących do tego, by zyskać nieśmiertelność. Ta nakazała mi, bym wykradł od półrasy wampirów, które nie posiadają własnej energii, ich najcenniejszy skarb, Złotą Kroplę. To ona była ich „kamieniem filozofów” i potrafiła przekształcać krew w energię magiczną, z której potem mogli korzystać jak czarodzieje czy Nieśmiertelni. Jako sprytny chłopak, dałem radę bez problemu wykraść cel, jednak nie ostrzeżono mnie, że osoba, której skóra dotknie Złotej Kropli, zostanie pozbawiona własnej energii magicznej. Krótko po tym moje siły życiowe zaczęły słabnąć, a ja czułem, że moje życie prędko się zakończy. Odnalazła mnie Królowa Podziemia, zwana także Wampirzą Królową, która posiadała w swoim skarbcu Herre-Keria. Widząc, w jakim złym stanie jestem, zdecydowała się mi pomóc, przekazując mi Medalion, a tym samym wręczając mi obecne brzemię i jednocześnie skazując na tułaczkę.



– Drodzy zgromadzeni, bracia i siostry, Nieśmiertelni, Czarodzieje, a także Powiernicy. – Jej głos umilkł, gdy przez salę przebiegł szmer zaciekawienia i rozbrzmiało wezwanie Powierników. – Oto stoimy dziś przed niezwykłą Radą. Radą na tyle niezwykłą, że żaden z Decydentów nie może wziąć w niej udziału w charakterze Decydenta. Na podstawie mojej wiedzy i zebranych faktów formułuję akt oskarżenia wobec Nieśmiertelnego Drugiej Generacji, Zera Mocą, Achajosa, za doprowadzenie do przejęcia całkowitej kontroli nad Eneidą, Zwiastunem Końca, próbę zamachu na życia Powierników, a także nielegalne tworzenie i wykorzystanie Nerrunów.



Twarz Izabeli zdradzała zmartwienie pomieszane ze zdenerwowaniem. Pomimo ukończenia całkiem dobrego kierunku studiów językowych, dziewczyny nikt nie chciał przyjąć do pracy – dziwnym trafem każdy pracodawca, na którego trafiała, nagle dostawał gorączki i traktował to jako zły omen.

Podobnie było i tym razem. A nawet gorzej.



Coś popchnęło ją do przodu i rzuciło nią tuż obok drzwi. Odwróciła się i zobaczyła wyciągniętą szarą dłoń, do której skakały płomienie z płaszcza. Jakimś skrawkiem umysłu wyczuła, że szykuje się drugi identyczny atak, który przed chwilą zwalił ją z nóg.

„Użyj mocy albo sama zginiesz”.

Izabela wyciągnęła dłoń w kierunku napastnika i skupiła całą wolę, w identyczny sposób jak kiedyś.

To taka świeczka, tylko większa… I ruszająca się – tłumaczyła sobie.



– To Medaliony dają po jednym żywiole? – przerwała mu Izabela, kompletnie już zagubiona z powodu nadmiaru informacji i chaotycznego tłumaczenia Piotra. Mimo zmęczenia czuła ogromną ekscytację, słuchając o Magii.

– Tak. Ja mam Wodę, ty Ogień. Są jeszcze dwie osoby, które panują nad Powietrzem i Ziemią.



Co robić? – pomyślała. – Nie mam już zbyt wiele energii.

– Energii, moja droga, masz aż w nadmiarze – odezwał się tajemniczy głos w jej głowie.



– Nie wiem, czy wiesz, ale Nerruny powstają z niemagicznych osób, które oddały się niektórym Nieśmiertelnym… Przez bardzo niekorzystne dla nich cyrografy… Chodzi o to, że taki człowiek korzysta z energii Nieśmiertelnego, która powoli zaczyna nim władać. Aby pozbyć się sprzeciwu i wolnej woli, Nieśmiertelny na sam koniec, na prośbę swojej kukiełki, tatuuje jej głowę znakami Kahtala i wypełnia ciało ofiary swoją energią. Następnie taka kukiełka jest na jego rozkazy, może władać Magią proporcjonalnie do tego, jak dużo energii zostało wlane w Protonerruna, czyli człowieka, który zapragnął Magii Nieśmiertelnych, jednak nadal panował nad sobą. Jeśli była to ogromna jej ilość, no to taki Nerrun ma jedno życie. Pozostałe, w zależności od zaklęcia zmiany, mogą wrócić do właściciela.



Nagle błękitny trójkąt wyrwał się spod rozdartej koszuli Piotra i poszybował do pozostałych Medalionów, z których wydobyły się olśniewające kolory i światła. Naraz wszystkie przygasły, po czym tuż nad nimi pojawiły się w powietrzu dziwne, złote symbole, otoczone jakimś nieznanym Izabeli pismem.

– Czy ktoś to rozumie? – zapytała oczarowana.

Martin podszedł do wyświetlonych w powietrzu napisów, po czym ułożył w dziwny sposób dłonie i wyszeptał jakieś zdanie. Nieznane dotąd znaki zmieniły się, stając się znanym dla nich językiem polskim, co zdecydowanie ułatwiło rozszyfrowanie komunikatu.

Złote napisy głosiły, że aby dostać się do miejsca spotkań, należy narysować widniejące symbole na lustrze, a następnie iść cały czas przed siebie.

Julia chwyciła jedną z zrzuconych kartek i zaczęła przerysowywać symbol po symbolu na znalezionym papierze.



– Nic mi nie jest… nic mi nie jest – wykrztusiła, szybko nabierając powietrza. – To paraliżuje całe ciało, więc ciężko jest złapać oddech. Jeśli tym zaklęciem przytrzyma się kogoś zbyt długo, można go nawet zabić. – Widząc przerażoną minę rudej, od razu jednak uśmiechnęła się i dodała nerwowo: – Ale trzeba by było kogoś trzymać tak z godzinę! Więc się nie martw! Organizm inaczej działa pod wpływem Magii, a szczególnie takich prostych zaklęć!



Gdy tylko Martin spostrzegł, że Elkena skupia wzrok na Izabeli, wykonał płynny ruch rękami, a tynk i gruz ze ścian domu oblepiły całe ciało istoty. Ta jednak od razu wyszarpnęła się z kamiennego uścisku i zamachnęła się szponiastymi dłońmi na Izabelę.

Dziewczyna automatycznie podniosła prawą rękę, zasłaniając twarz. Czuła, jak ostre pazury stwora przejeżdżają po jej skórze, powodując dotkliwy ból. Poza tym impet uderzenia popchnął ją na posadzkę.

– Nauczysz się kiedyś bronić? – odezwał się ponownie głos w jej głowie. Tym razem jednak przybrał na sile.



Czasem największym zagrożeniem nie byli sami przeciwnicy, lecz niepewność pochodząca z wychowania i niedoświadczenia Powierników. Nieświadomi swojej mocy i zagrożeń związanych z ciągłym rozwojem, byli całkowicie podatni zarówno na te pozytywne, jak i negatywne wpływy rozwoju umiejętności panowania nad Energiami. Jeden zatracił człowieczeństwo, jedna straciła potomstwo, jeden stracił niewinność, a jedna straciła wszystko.

– z „Pamiętnika Eneidy”, rok 1 Ery Magii



Cień się zatrzymał. Przyłożył dłoń do ściany, a następnie w nią wszedł i zniknął.

– Co… – powiedziała zaskoczona Izabela, gdy stanęła przed kamiennym murem.

Wyciągnęła rękę i delikatnie dotknęła palcami ściany – w miejscu, gdzie zrobił to cień. Cały korytarz zajaśniał pomarańczowym blaskiem, a przed Izabelą ukazały się metalowe czarne drzwi.

Dotknęła zardzewiałej klamki, a drzwi odskoczyły, odsłaniając przed nią ciemny pokój.



Izabela dotknęła jednego ze skórzanych grzbietów. Coś jej mówiło, że nie była to zwierzęca, lecz ludzka skóra. Jej uwagę przykuł magiczny kunszt zdobienia okładek, na których litery, niedające się przetłumaczyć przez rzucone zaklęcie, wirowały, układając się w coraz to nowsze kształty.

Spośród wszystkich starych ksiąg wyróżniała się jedna. Jako jedyna miała papierową okładkę, umazaną tuszem, na której namalowany był pentagram.



Otworzył oczy i spojrzał na pozostałych.

– Niestety, chyba nie potrafię go używać. – Dotknął Medalionu i popatrzył na Izabelę, mówiąc: – Izabelo, może ty…

Świat zniknął sprzed jego oczu.



Stał na kolejnej polanie, a jego włosy były smagane wiatrem. W oddali rozbrzmiewały odgłosy walki.

Spojrzał na swoje ubranie – było całe czarne. Potężny, skórzany płaszcz nawet nie drgał pod naporem wiatru, a jedynie końcówki sznurówek jego również skórzanych butów delikatnie się poruszały.

Spojrzał w kierunku, z którego dobiegały odgłosy walki. Jego zmysły wyostrzyły się i widział teraz, że stoi pośrodku ruin jakiegoś miasta. Dookoła przewalały się kartki, strzępy ubrań. Wszystko płynęło wraz z krwią.



– Nasz Świat podlega ściśle wielu prawom, czy to magicznym, czy to fizycznym. I precyzyjne wróżenie nie jest do końca możliwe, jeśli nie posiada się Medalionu Czasu. Swoją drogą, nie był do końca przeznaczony dla Piotra. – Przeniosła Magią wszystkie przyrządy na stół jadalniany jednym ruchem ręki, a następnie kontynuowała gotowanie, tym razem zwracając się do nich. – Jako że kiedyś udało mi się, bądź raczej miałam nieszczęście trafić na środkową część Medalionu, otrzymałam pewien wgląd w przyszłość. Zobaczyłam tylko, w jakim dzienniku, co i kiedy mam napisać. Co ciekawe, do tej pory nie myślałam, że zdarzy się to właśnie teraz… Ale może takie są sprzyjające okoliczności.



Jedną z ciekawszych sytuacji, które nigdy nie zostały wyjaśnione, było to, skąd właściwie wziął się Tallin w Pałacu Decydentów. Z pewnością był pod wpływem jakiegoś zaklęcia Achajosa, jednak przez nie jego historia zdawała się zaczynać i kończyć w Pałacu. Był na tyle wierny temu miejscu, że nawet po zdjęciu zaklęcia wielokrotnie do niego wracał i dbał o niego jak o własne dziecko. Kiedy rozmawialiśmy na ten temat z Enterem w późniejszych latach, jego zdaniem powrócił on z Krainy Cieni, dlatego też Cienie tak chętnie współpracowały z nim i z mieszkańcami Pałacu. Prawdy jednak już nigdy się nie dowiemy.

– ze wspomnień Eneidy o Nieśmiertelnych, rok 5 Ery Magii.



Każdy z nich przedstawiał inną scenę. Lewy – czarnowłosego mężczyznę, który prowadził cztery konie za lejce, w lewej ręce trzymając linę wisielca; na wiszącym po prawej srebrnowłosa klęcząca kobieta dzierżyła w ręce biały miecz, wskazując tym samym słońce i księżyc nad nią. Środkowy arras przedstawiał mężczyznę, dookoła którego owijały się jasne promienie. W rękach trzymał sześć kluczy, zawieszonych na zakrwawionym łańcuchu.



– Musisz być bardziej skupiona na tym, co robisz, i jak operujesz Magią! – powiedział Enter, przed którym unosiła się falująca tarcza z białawej energii. – Spróbuj ponownie zaatakować, tylko skup swoją moc jeszcze bardziej.



– Niestety, z biegiem lat każdy Nieśmiertelny, szukając zajęcia, chwyta się różnych sztuk – opowiadała Eneida. – Ja sama nie potrafiłam do tej pory znaleźć nic na tyle zajmującego, by fascynowało mnie dłużej niż pięćdziesiąt lat. Niektórzy ludzie tyle nie wytrzymują w zawodzie.





Książka Medalion Pawła M. Arenta – wizualizacja
Zamów książkę Medalion Pawła M. Arenta – księgarnie i sklepy

LUB ZOBACZ WIĘCEJ:

Recenzje, opinie i oceny o książce Medalion Pawła M. Arenta

Zobacz więcej – opis świata i bohaterów z książki Medalion Pawła M. Arenta